Po ostatniej książce Gerardem Endligiem, do "Labiryntu" żywiłam ogromne oczekiwania. Nie spodziewałam się że na początku akcji, treść będzie przedstawiała wątki związane z Gerardem kilka lat wstecz. Z jednej strony ciekawy zabieg literacki, a z drugiej nie zaskoczyło mnie to w pozytywnym znaczeniu.
Jednakże od samego początku jest wyczuwalny styl pisania Mroza. Niekonwencjonalna zagadka, niesamowicie trudna do rozwiązania. W związku z tym, że nie poczułam przyciągania magnetycznego do książki, początek bardzo mnie znużył. Jednakże długo nie musiałam czekać, do poruszenia wątku dziejącego się w obecnych czasach. Wątek ten, przeplata się z sprawą z przeszłości. W związku z tym wydarzenia naprzemiennie są przedstawione w dwóch perspektywach czasowych.




