niedziela, 17 listopada 2019

"Bestia" Olga Sawicka

O wiele więcej czytam książek niż oglądam seriali w telewizji. Z pewnością niektórzy z Was kojarzą serial "Pułapka" z Olgą Sawicką na czele. Aktorka napisała książkę pt. "Bestia". Akcja lektury rozgrywa się w 1976 roku, w czasach kiedy cukier był na kartki, czyli PRL.


"Gdyby ona wiedziała, że to ja, myślałaby, że kiedyś byłem ofiarą, a teraz jestem oprawcą. Ale jakże by się myliła: tak, kiedyś byłem ofiarą, ale teraz jestem sprawiedliwością"

Porucznik Adę Krzesicką bardzo polubiłam. Poznajemy ją jako osobą sumiennie wypełniającą swoje obowiązki. Uczciwość i prawda w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych -  drobne zasady kierujące jej pracą. Potrafi wyrazić swoje zdanie, nawet gdy większość kolegów z pracy ma inną opinie.W czasach kiedy rozgrywa się akcja- kobieta nie może liczyć na awans, płeć żeńska była niedoceniana.  Poza sferą zawodową w życiu milicjantki nie układa się - jest nieszczęśliwie zakochana i topi swoje smutki w alkoholu.

"Widzisz, i ci najbardziej kryształowi mogą się okazać winni. To kwestia umiejętności manipulowania ludźmi."
Kreację psychopatycznego sprawcy również doceniam. Morderca został wykreowany jako osoba, która jest lubiana przez innych, spokojna. Swoje morderstwa planuje w każdym najdrobniejszym szczególe, sztywno trzyma się  schematu działania. Nic nie może inaczej wyglądać, od jakiego zamierzeń. Psychopata nie czuje się winny, mimo okrucieństw jakich dokonał na ofiarach.Portret tytułowej Bestii, jest mocną stroną książki. Czułam, że czytam kryminał. To, czego dokonała Bestia było przerażające.

Podobało mi się również to, że akcja została osadzona w czasach PRLu - gdy nie było telefonów komórkowych. Autorka w treści oddała klimat lat siedemdziesiątych.

"Bestia" jest to książka, która wciąga swoją treścią na tyle, że wciągu kilku godzin przeczytałam całość.Chłonęłam strona za stroną, nie mogąc oderwać się od lektury. Czytając wnikliwie udało mi się przewidzieć, kto jest mordercą. Aczkolwiek finał (epilog) mnie zachwycił i wysuwam podejrzenie, że być może ukaże się następna część.


niedziela, 3 listopada 2019

Kochaj mnie czule - Gabriela Gargas

Nasze wybory, postępowanie w dużej mierze zależy od środowiska, w którym się wychowywaliśmy. W rodzinie, w grupie rówieśniczej, w szkole obserwujemy pewne wzorce zachowań, które powielamy w dorosłym życiu.
Podczas biedronkowej promocji książkowej zakupiłam "Kochaj mnie czule" Gabrielii Gargaś. Przyciągające kolory na okładce spowodowały, że szybkim czasie od zakupienia, przeczytałam książkę.



Główną bohaterką jest Natalia, która od najmłodszych lat, doświadczała ciężkich przeżyć związanych z sytuacją rodzinną. Dziewczyna musiała szybko dorosnąć. Opiekowała się młodszym rodzeństwem, praktycznie zastępując im matkę, kosztem samej siebie oraz swojej pierwszej miłości.
Los dał Natalii szansę ponownego spotkania swojej pierwszej miłości, w chwili gdy bohaterka miała już ułożone życie, które co prawda było za spokojne.
Dobra żona, wspaniała matka, super córka - spełniała się w każdej sferze życia. Obrotna, przy wsparciu bliskich potrafiła sobie poradzić z każdym problemem.

Autorka uświadamia nam, że to co dzieje w dzieciństwie, wpływa na nasze dalsze życie. Gabriela Gargaś podkreśla, że życie nie jest różami- nie zawsze jesteśmy szczęśliwi. Akcja powieści jest bardzo dynamiczna - poznajemy historie Natalii z perspektywy kilku etapów rozwojowych. Najbardziej podobała mi się narracja pierwszoosobowa z okresu dorastania oraz macierzyństwa. Czytając momentami, przeżywałam razem z bohaterką wszystkie wydarzenia. Emocje, które jej towarzyszyły, również odczuwałam. Ponadto pisarka zwróciła również uwagę, jak niska jest akceptacja dzieci, które są chore. Motyw choroby został bardzo dobrze ujęty.


"Kochaj mnie czule" jest to jest to historia, którą na długo zapamiętam. Treść chwyta za serce,porusza do granic możliwości. Wywołuje liczne refleksje. Jest to opowieść dorastaniu w nieszczęśliwej rodzinie, o niespełnionej miłości, oraz dorosłym życiu, które nie jest takie łatwe. Z całego serca polecam!

niedziela, 27 października 2019

Poza kontrolą - Kathryn Croft

Z twórczością Kathryn Croft, miałam okazje już się spotkać przy lekturze "Córeczki". Wymienioną książkę oceniłam jako thriller który zapewnia oderwanie od rzeczywistości oraz dostarcza sporą dawkę rozrywki. Byłam bardzo ciekawa najnowszej książki autorki "Poza kontrolą" - sam tytuł zabrzmiał intrygująco, a okładka hipnotyzowała.


Największym plusem jest kreacja psychologiczna bohaterki. Callie znalazła się w trudnej sytuacji, ponieważ poślubiła wdowca z dwójką dzieci. Bohaterka stopniowo próbuje wkupić się do rodziny w oczach dzieci, poprzez troskę, życzliwość, pomoc. Aczkolwiek jej pasierby wyraźnie tego nie chcą, a wręcz utrudniają codzienne życie swojej macosze. Codziennie rzucają jej kłody pod nogi, stopniowo przejmując kontrolę nad jej życiem. Na początku książki mocno współczułam bohaterce, ale wraz z rozwojem akcji byłam coraz bardziej zszokowana tym co czytam. A sam finał w moim odczuciu również zaskoczył, nie tego się spodziewałam.

Bardzo lubię gdy thrillery psychologiczne są pisane w narracji pierwszoosobowej, ponieważ dzięki temu mogę się wczuć w umysł bohaterki, tak było też w tym przypadku.Wiele mogłam zrozumieć, spojrzeć na świat oczami Callie, bo ona grała pierwsze skrzypce w powieści. Sylwetki pozostałych postaci są nakreślone z perspektywy głównej bohaterki. w sposób wystarczający. 

 Dwuwymiarowa narracja, krótkie rozdziały, szybka akcja powodowały, że ciężko było mi się oderwać od lektury. Strona psychologiczna książki, bardzo mi się spodobała - ze względu na niesamowity portret Callie i to co się z nią działa gdy była 'poza kontrolą'. Część thrillerowa nie jest bardzo straszna, ale wpasowuje się w psychologiczny klimat książki. 
Inny słowy,  to dobry thriller psychologiczny, który pokazuje nam co się dzieje z człowiekiem, kiedy jest 'poza kontrolą'. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda!