sobota, 26 maja 2018

"Post scriptum" Milena Wójtowicz

Autorka: Milena Wójtowicz
Tytuł: Post scriptum
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 304


Wyobraźcie sobie sytuację, w której wstajecie rano ze świadomością ciężkiego dnia w pracy/szkole A na dodatek ku Waszemu (nie)szczęściu, dojeżdżacie autobusem. Czas trwania podróży wynosi około czterdziestu minut. W takiej sytuacji osoby lubiące czytać, najczęściej wyjmują książkę.  A najbardziej odpowiednią pozycją, w wskazanych wyżej okolicznościach jest coś lekkiego, co może dać poczucie odprężenia a przy okazji rozluźni napięcie. W ostatnim czasie drogę na uczelnię lub do pracy umilało mi "Post Scriptum", autorstwa Mileny Wójtowicz. Z perspektywy czasu, uważam że lekturę idealnie dobrałam do aktualnego stanu rzeczy.  Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego wymieniony tytuł podobał mi się, zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu.

Piotr Strzelecki, psycholog, coach i doradca post mortem wraz z Sabiną Piechotą, specjalistką ds. BHP prowadzi firmę PS Consulting, której docelowymi klientami są osoby nienormatywne: wampiry, wiły, wilkołaki, obłoczniki. Piotr i Sabina też są nie do końca ludźmi… i radzą sobie z tym każde na swój sposób. Ona nadmiernym spożyciem wyrobów cukierniczych, on medytacją i wdychaniem lawendy. 

Przypadkiem oboje zostają wplątani w intrygę kryminalną: ktoś nastaje na życie (lub też egzystencję duchową) brzeskich nienormatywnych. Mimo oporów ze strony Sabiny, z inicjatywy Piotra podejmują śledztwo – a raczej próbują je podjąć. Świadomi własnego braku kompetencji w pracy detektywistycznej, szukają pomocy u opolskiego policjanta, który raz w miesiącu zwykł wyć do księżyca. Tymczasem tajemniczy morderca sięga po osikowy kołek… i sprawy przybierają bardzo niekorzystny obrót dla pary detektywów-amatorów.

Po literaturę fantastyczna na ogół sięgam dość rzadko. Trzymam się od niej z daleka. Aczkolwiek gdy przeczytałam opis z okładki, wiedziałam że książka będzie zawiera elementy fantasy. I wiecie co? Strzygi, wilkołaki i inne postacie nienormatywne ani trochę mi nie przeszkadzały. A nawet uatrakcyjniły całość fabuły. Fantastyka w takiej postaci, to jest to!

To, co mi się najbardziej podobało to humor towarzyszący opowieści od początku do samego. Czytając uśmiechałam się sama do siebie. Komiczne perypetie bohaterów bawiły i przede wszystkim wprawiały w dobry nastrój. A tego z samego rana potrzebowałam. Dawka śmiechu i ogrom pozytywnej energii na dobry początek dnia były dla mnie wskazane.

Pomysł na fabułę, również należy docenić. Coaching dla postaci nienormatywnych? Czytaliście kiedykolwiek o czymś takim w książkach? Ja nie (aczkolwiek to może być spowodowane, małą ilością przeczytanych książek fantasy). Więc jak dla mnie fabuła jest nietypowa i oryginalna.

Przesympatyczni bohaterowie, których nie da się nie lubić, również zasługują na uwagę. Dzięki Sabinie i Piotrkowi, całość historii nabrała szczególnego uroku. Są to postacie nienormatywne, żyjące w normalnym świecie. Bohaterce zazdroszczę tego, że nie tyje a tyle słodyczy zajada. Też tak chcę! To, co mówili i robili główni bohaterowie powodowało uśmiech na mojej twarzy.

Nie podobała mi się intryga kryminalna. Brakowało mi w niej klimatu kryminału. Autorka przedstawiła delikatnie zarysowaną intrygę, którą w opisie połączyła z humorem.

"Post scriptum" polecam wszystkim - małym i dużym czytelnikom. Dawka śmiechu gwarantowana.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.