niedziela, 18 listopada 2018

"Troje na huśtawce" - Natasza Socha




Jakiś czas temu, wykształtowałam nowy nawyk - zaczynam czytać w podobnym czasie kilka, a nawet kilkanaście książek, a potem odkładam je na półkę, zapominając o nich na długi czas. 
Znudzona kryminałami, w ostatnim czasie zdecydowanie chętniej sięgam po książki, które są romansami. A tego typu pozycje potrafią wpłynąć na emocje, pobudzić wyobraźnie czy też wywołują refleksje. I pewnego, pięknego wieczoru przypominało mi się o książce Nataszy 
Sochy "Troje na huśtawce". Wzięłam ją do reki i przepadłam na kilka godzin.


Koralia ma czterdzieści dwa lata i czterdzieści dwa powody, by zmienić swoje życie. Oraz jeden dodatkowy, który wywraca jej świat do góry nogami. Tytus jest osiemnaście lat młodszy. Kiedy ona zdawała maturę, on własnie się rodził. I jeszcze jedno – jest synem jej najlepszej przyjaciółki. Co w życiu jest ważniejsze? Przyjaźń czy miłość? Czy naprawdę trzeba wybierać? „Troje na huśtawce” to współczesny romans obyczajowy, spisany w formie pamiętnika, opowiedziany z dystansem, ironią i dużą dawką emocji.
Jeśli przyjmiemy, że życie jest windą, która zatrzymuje się na każdym piętrze, a potem jedzie dalej, to wszystko można sobie bardzo prosto wytłumaczyć. Piętro z napisem małżeństwo zostało przeze mnie opuszczone, a ja znowu przesuwam się w górę.
Obecnie wysiadłam na poziomie „romans z młodszym”.


W mojej ocenie, największym minusem jest, że gdy spojrzymy na okładkę, wiemy o czym będzie książka i jaki jest jej główny motyw. Z reguły nie czytam opisów z tyłu okładki, lubię mieć niespodziankę, co kryje się za treścią książki.
Główny motyw jest kontrowersyjny. Miłość czy przyjaźń? Jak postąpić aby czuć się w zgodzie ze samym sobą. Czy wybrać długoletnią przyjaciółkę a może mężczyznę o kilkanaście lat młodszego. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.  Każdy z nas, oceniając sytuację z książki, spojrzy na nią z perspektywy własnych zasad moralnych, światopoglądu czy też przeżytych doświadczeń.
Książka ma formę pamiętnika, dlatego też mamy opis sytuacji oczami głównej bohaterki. A mnie osobiście brakuje relacji ze strony Tytusa.

"(…) po prostu ta różnica nie ma żadnego znaczenia. Po jakimś czasie liczy się głównie to, czy potrafimy patrzeć w jedną stronę"

Podoba mi się kompozycja książki. Można ją określić jednym słowem - chaos. Autorka nie opisuje chronologicznie. Nie określa ich bardziej konkretnie w czasie. Wiemy orientacyjnie, że dane wydarzenia działo się we wrześniu tego roku, a inne 18 lat wcześniej. Mnie taka forma przypadła do gustu.
Lubię wszelkiego rodzaju pamiętniki. Nasycone są one dużą ilością, uczuć a wypływa z nich masa refleksji.. Główna bohaterka przestawiła opis zdarzeń obiektywnie - szczególnie jak rozwijała się jej przyjażń z Aurelią od najmłodszych lat lub jak rodziło się w niej uczucie do Tytusa. Ponadto postać Korali  jest tak specyficzną osobą i tak bardzo złożoną osobowością, że wzbudzała moje zaintrygowanie. Nie chcę spojlerować, ale już długi czas, nie spotkałam się w książkach, z takim portretem psychologicznym.

Podsumowując, "Troje na huśtawce" jest nietypową książką, napisaną  w formie pamiętnika. Samej akcji tu jest  mało, autorka skupiała się raczej na opisaniu ze strony głównej bohaterki jak doszło do romansu z młodszym mężczyzną. Relacja jest opowiedziana z dystansem, humorem i nie miałam poczucia, że czytam ckliwy romans. Ogólnie oceniając mnie się podobało. Styl autorki jest lekki i swobodny, co wpłynęło na to, że ciężko oderwać się od lektury. Zdecydowanie polecam!