czwartek, 4 czerwca 2020

Piętno - Przemysław Piotrkowski

W ostatnim jedną z najlepiej ocenianych książek jest Piętno Przemysława Piotrowskiego. Nie spotkałam z ani jedną negatywną opinią o wymienionej wyżej pozycji. Postanowiłam sprawdzić na czym polega fenomen autora.

Mężczyzna bliźniaczo podobny do komisarza stołecznej policji, został oskarżony o popełnienie brutalnego morderstwa. Policjant postanawia zmierzyć się ze swoją przeszłością.



Od pierwszych stron autor wprowadza czytelnika w świat nietypowej aury tajemnicy i mroku. Zachwycona klimatem, z łatwością wkręciłam się w treść, która pochłonęła mnie w maksymalnym stopniu. Czułam, że czytam kryminał z krwi i  kości, o czym świadczyły opisy sadystycznych zbrodni. Dreszcze i ciary gwarantowane, niczym jak przy książkach Chrisa Cartera.
Akcja jest wartka, dynamiczna i przede wszystkim niesamowicie wciągająca. Fali emocji i adrenaliny nie brakuje. Napięcie towarzyszy czytaniu od samego początku do końca Uwielbiam razem z policjantami rozwiązywać zagadkę kryminalną i cenię sobie wnikliwe prowadzenie śledztwa tak jak było w tym przypadku. 
Postacie zyskały moją sympatię. Począwszy od głównego bohatera Igora Brudnego - policjant z powołania, bezwzględny, twardy, pozornie nieokazujący słabości. Poza nim na szczególną uwagę zasługują: jego była partnerka z pracy - niesamowicie odważna i twarda kobieta oraz sadystyczny morderca.
Treść została opleciona poważnymi tematami społecznymi, o których głośno się nie mówi. Dzięki temu całość nabrała naprawdę mocnego charakteru, a intryga kryminalna zyskała kolejne dno. 
Po przeczytaniu całości,  śmiało mogę stwierdzić, że Piętno to mój kolejny hit 2020 roku. Zakończenie powaliło na kolona.
Piętno jest to kryminał składający się z elementów takich jakie lubię: psychopatyczny, brutalny morderca, aura mroku  i strachu, ogromna dawka napięcia i mega dobry pomysł na fabułę, gorąco zachęcam do przeczytania. 
 

niedziela, 31 maja 2020

Podsumowanie czytelnicze marca, kwietnia, maja 2020.

Witajcie! :)

Czas kwarantanny narodowej sprzyjał nadrabianiu zaległości czytelniczych. Miałam w końcu okazję przeczytać przynajmniej kilka książek ze stosu wstydu, z biblioteki czy też być na bieżąco z książkowymi nowościami. Regularnie obserwowałam blogosferę i  bookstagramy, powiększając listę pozycji, które chce przeczytać.



W ciągu ostatnich trzech miesięcy udało mi się przeczytać w całości 20 książek.  Na szczególne wyróżnienie zasługują:
- Dom czwarty oraz Czarne Narcyzy Katarzyny Puzyńskiej. Pierwszą z wymienionych książek zaczęłam czytać w październiku 2019, aczkolwiek codziennie sprawy i inne obowiązki spowodowały, że do książki na nowo powróciłam dopiero w marcu. Lipowo to jest jeden z moich ulubionych cyklów literackich  Zarówno jedna i druga pozycja na poziomie, tak jak poprzedniczki. Poplątana akcja, wielowątkowość, mylne tropy, wciągająca treść czyli to, co lubię w kryminałach.
-Seria z Agatą Górską i Sławkiem Tomczykiem - są to książki autorstwa Małgorzaty Rogali. Twórczość autorki jest moim książkowym odkryciem 2020 roku. Nie są to pełnokrwiste kryminały, ale mają sobie coś co mnie przyciągnęło - ciekawa fabuła, wartka akcja, super kreacje bohaterów. Autorka zwraca także uwagę na aktualne problemy społeczne.
-Piętno Przemysław Piotrkowski - po przeczytaniu tej lektury, żałuję że tak późno poznałam twórczość autora. Brutalny, mocny kryminał, od którego trudno się oderwać.


W planach czerwcowych wstępnie planuję przeczytać książki zamieszczone wyżej na zdjęciu. Czytaliście? Nie samymi kryminałami żyje człowiek :D 

Życzę zaczytanego czerwca i realizacji wszelkich planów czytelniczych! :D



niedziela, 24 maja 2020

Ona to wie - Lorena Franco

Ona to wie to kolejna książka, którą udało mi się nadrobić dzięki szalejącemu wirusowi. Thriller to jeden z moich ulubionych gatunków literackich, dlatego z miłą chęcią, sięgnęłam po wyżej wymienioną pozycję.

Główną bohaterką jest Andrea, której największą rozrywką jest obserwowanie sąsiadów, picie alkoholu oraz branie tabletek. Jej mąż Nico - żyje w swoim świecie, nie interesuje się domem. Brzmi znajomo, prawda? Fabuła jakich wiele na rynku.



Przez sporą część książki, wynudziłam się jak mops. Treść mnie nie porwała. Tak jak napisałam wyżej, książek o takiej fabule jest od groma, a Ona to wie nie wyróżnia się na ich tle. Akcja stoczy bardzo powoli, a wydarzenia są mało wyraziste. Nie ma tu spektakularnych zwrotów akcji czy ogromnej fali napięcia. Po stu stronach zastanawiałam się, czy warto przebrnąć przez następne czterysta. Zaryzykowałam. Ku mojemu szczęściu bliżej połowy lektury, akcja bardziej się rozkręciła, a nawet kilka razy się zaskoczyłam. Napięcie delikatnie wzrosło, a intryga na tyle się skomplikowała, że aż pobudziła moją wyobraźnie do działania. Każda z głównych postaci miała swoje sekrety, które  autorka stopniowo odsłaniała przed czytelnikiem. Niektórych tajemnic łatwo było się domyślić, lecz były też takie na które nie wpadłam. Finał lekko zadziwiający, szczególnie końcówka.

Najbardziej podoba mi się możliwość obserwowania akcji w narracji pierwszoosobowej, z kilku różnych perspektyw. Zabieg taki pozwala na szersze zrozumienie sytuacji, a przy okazji potęguje zainteresowanie treścią. Poza tym motyw książki Cień wiatru  ujął mnie - klasyk, który miałam okazję czytać. Przypomniało mi się, gdy  zachwycałam cmentarzem zapomnianych książek, tak samo jak główna bohaterka Andrea. 

Ona to wie jest to thriller psychologiczny ukazujący, że nawet bliska osoba, która pozornie wydaje się nieskazitelna, na swoje mroczne oblicze. 

Moja ocena: 5/10