Idąc za ciosem, czas na kolejny thriller, tym razem autorstwa Alicji Sinickiej. Twórczość autorki, miałam okazję już czytać. Opis z okładki wzbudził moje zainteresowanie.
Największym plusem książki jest jej klimat. Wykorzystanie motywu snu i narkolepsji jest świetnym pomysłem, rzadko spotykanym w tego typu literaturze. Tajemniczy głos słyszany przez bohaterkę czy rozsypany piasek, gdy było wcześniej sprzątane to tylko dobrnostki, które dają zajawkę klimatu całości. Im dalej w las, tym bardziej jest strasznie, mrocznie i ciekawie.
Wydarzenia przedstawione są z perspektywy Weroniki oraz tajemniczej postaci. Przy czym druga perspektywa jest zdecydowanie bardziej intrygująca. Akcja ma spokojne tempo.
Główna bohaterka jest wykreowana w genialny sposób. Kobieta jest w szczęśliwym związku, a jej praca zawodowa opiera się na udzielaniu korepetycji. W domu mieszka sama. Gdy sytuacja wymyka się spod kontroli, jej emocje są szczególnie podkreślone, a strach, który towarzyszy Weronice jest mocno odczuwalny.
Portret psychologiczny tajemniczej postaci przedstawionej w treści również budzi wrażenie. Po pierwsze dlatego, że trudno odgadnąć jest tożsamość tej osoby. Po drugie postać ta działa w sposób nie zawsze przemyślany. Z determinacją dąży do narzuconych sobie celów. Jest zafascynowana na pewnym punkcie.
Finał zaskakujący. Okazało się, że wszystkie tropy, które obstawiałam były mylne. Brawa dla autorki za stworzenie świetnej historii.


