"Urwisko" jest to thriller psychologiczny autorstwa Roberta Małeckiego. Książkę od dłuższego czasu mam swojej biblioteczce. Jest to jedna z tych lektur, którą zaczęłam czytać, ale do finału nie dobrnęłam. Dlatego też postanowiłam zrobić podejście numer dwa.
Treść opowiada o tragicznej śmierci malutkiej Zuzi. Po tym wydarzeniu matka Zuzanny jakiś czas później zaginęła. Śledczy postanawiają wrócić do sprawy po kilku latach i odkryć, co tak naprawdę się stało.
Dużym plusem jest fabuła. W tej tematyce jest masa książek i napisać taką, która byłaby niekonwencjonalna jest wyczynem. A na dodatek oprócz wątku z zaginięciem kobiety, pojawiają się inne wątki, co ubarwia treść, rodzi ciekawość. Akcja biegnie początkowo powoli, ale pewnym momencie nabiera tempa i porywa do granic możliwości.
Prowadzący sprawę zaginięcia kobiety to Maria Herman i Olgierd Borewicz. W portretach wykreowanych przez autora postacie te nie są pozbawione wad. Ich minusy zostały znacząco podkreślone. Ich przeszłość jest dla nich cieniem zycia. Jako policjanci sprawdzają się wyśmienicie.
Finał rozwalił. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Warto było zrobić drugie podejście do tej książki i przeczytać ją w całości.
"Urwisko" to genialna książka pełna zwrotów akcji, z wieloma tajemnicami w tle. A jeśli jesteście fanami mocnych zakończeń, to przeczytanie "Urwiska" będzie strzałem w dziesiątkę.

Super, że dałaś tej książce drugą szansę. Czasem po prostu trzeba trafić na odpowiedni moment, żeby historia nas wciągnęła. Skoro piszesz, że finał tak „rozwalił”, to teraz czuję się ostatecznie przekonana, żeby też po nią sięgnąć. Przy okazji zapraszam Cię w wolnej chwili do mnie na bloga – wiesz, że zawsze miło Cię tam widzieć.
OdpowiedzUsuń