Tym razem, nietypowa książka jak na moje gusta czytelnicze. Sama z siebie z reguły sięgam po książki polskich autorów. "Wspólniczka" jest książką, która kilka miesięcy temu dostałam w prezencie urodzinowym. Staram się czytać wszystkie książki, które mam swojej biblioteczce, dlatego nadszedł czas na spotkanie czytelnicze z twórczością Cavanagh.
Bardzo lubię, gdy thrillery/kryminały/sensację po które sięgam wyróżniają się podstawowymi elementami fabuły. Tak też było w tym przypadku. Autor skupił się na pogoni za seryjnym mordercą. Sprawca nieuchwytny, wyprowadza organy ścigania w pole, w sposób niezawodny. Akcja jest bardzo wartka i dynamiczna, dużo się dzieje. Bez zbędnego przedłużania i niepotrzebnych dialogów. Opisy zbrodni konkretne, wywołujące ciary.
Jeśli chodzi o cechy szczególne portretu mordercy, to przede wszystkim dostosowanie się do okoliczności i sytuacji. Jego działania są przemyślane. Gra ze ścigającymi w kotka i myszkę. Dobierając swoje ofiary jest pewien szczegół, na który zwraca uwagę. Oprócz okropnych morderstw, jego oczkiem w głowie jest kobieta, dla której zrobi wszystko. Autor daje możliwość czytelnikowi wejść w głowę sprawcy, co jest dla mnie dużym plusem.
Druga ważną postacią jest tytułowa wspólniczka. Dla miłości i życia na wysokim poziomie poświęciła właściwie wszystko. Wykazuje się naiwnością, jednakże zadbała o cenny dowód w prowadzonej sprawie. A wykorzystaniem takiego pomysłu w fabule jest dla mnie strzałem w dziesiątkę.
Jak to bywa w dobrych książkach, finału nie przewidziałam. Dobra książka, do przeczytania w kilka wieczorów. Zachęcam do przeczytania.

Przekonałaś mnie tym wejściem w głowę sprawcy, bo też bardzo lubię ten zabieg w thrillerach. Ta recenzja brzmi jak fajne odświeżenie i chętnie sprawdzę, czy też nie uda mi się przewidzieć zakończenia. W wolnej chwili zajrzyj też do mnie na bloga, bo ostatnio sporo się u mnie dzieje.
OdpowiedzUsuń