poniedziałek, 19 stycznia 2026

Małgorzata Oliwia Sobczak - Zieleń

 "Każdy ma swoje obsesje, nawet jeśli nie przyznaje się do tego przed samym sobą."

Jakbym miała wskazać moja ulubiona serię czytelniczą ostatniego czasu są to kolory zła Małgorzaty Oliwii Sobczak. Dlatego też po lekturze Błękitu przeczytanie Zieleni było tylko kwestią czasu.

Tajemnica, mrok i trup - pierwsze trzy rzeczowniki, które kojarzą mi się z książką.  Jedne z najważniejszych elementów kryminału.  Gdy pojawia się zabójstwo na początku książki, od razu nasuwa się pytanie, kto i dlaczego to zrobił. Wzrasta zainteresowania, a mrok nadaje klimatu książce. Opis ofiary przerażający, wzbudzający niesmak.  
Ciekawym zabiegiem zastosowanym przez śledczych była predykcja wyglądu. Autorka ma dar do wplatania w treść ciekawostek.
W Zieleni podobnie jak w poprzednich częściach akcja prowadzona jest w dwóch perspektywach czasowych.  Autorka świetnie oddaje klimat opisywanych sytuacji, miejsc, przemyśleń. Łatwo wczułam w losy bohaterów.  Współodczuwałam ich emocje i nastroje
Pojawia się sporo nawiązań do tytułu oraz ogólnie serii, co daje książce charakteru.
Finał zaskoczył i pozostawił pewną refleksje na temat relacji międzyludzkich, szczególnie jeśli chodzi o głównego bohatera Leopolda, czyli policjanta prowadzącego sprawę.
Z całego cyklu "Zieleń" jest moją ulubioną częścią. Ma w sobie wszystko czego oczekuje od kryminału: makabryczną śmierć, aurę tajemniczości, intrygującą fabułę, nieprzewidywalny finał i dużą dawkę napięcia.

Polecam zarówno Zieleń jak i cała serię.

1 komentarz:

  1. Brzmi jak kawał solidnego, mrocznego kryminału. Choć nie znam jeszcze tej serii, to po Twojej recenzji i wspomnieniu o tym zaskakującym finale „Zieleń” ląduje na mojej liście do przeczytania. Przy okazji zapraszam Cię w wolnej chwili do mnie na bloga, bo pojawiło się tam coś nowego.

    OdpowiedzUsuń